Niedawno
uczestniczyłem w ciekawych warsztatach, poruszających zagadnienie postępowania
z mlekiem kobiecym. Prowadząca skupiła się na procedurach, które towarzyszyć
powinny działaniom konfekcjonowania, przechowywania i rozmrażania mleka
kobiecego na oddziałach neonatologicznych. W swym założeniu, spotkanie
adresowane było do personelu medycznego.
Przyznam,
że liczyłem (nawinie chyba), że wydarzenie przyciągnie sporą grupę
specjalistów. Na sali zasiadło 9 osób, a mogło 20. Wyciągnąłem stąd wniosek, że
ciało medyczne za bardzo tematem zainteresowane nie jest – a szkoda, bo mleko
kobiece winno być sprawą najwyższej wagi. Wszak nie sposób przecenić jego
zalet. Niestety ma ogromnego konkurenta. Są nim działające na międzynarodową
skalę firmy produkujące sztuczne mleko.
Pozostałe
wnioski (moje osobiste) są równie smutne:
- wykonywane
na oddziałach pasteryzacje, przeprowadzane są nieprawidłowo, co wpływa bardzo
niekorzystnie na jakość mleka
- szpitale
nie mają procedur określających zasady postępowania z mlekiem kobiecym
- często
dopuszcza się jedynie mleko, które mama odciąga będąc pod nadzorem personelu
medycznego – ergo nie jest w stanie zebrać go w wystarczającej ilości, tym
samym dziecko najbardziej pokarmu mamy potrzebujące (chore) jest go pozbawiane
i skazane na sztuczne mieszanki.
- porażający
jest brak wiary i chęci do działania na rzecz poprawy sytuacji. Najczęstszym
argumentem jest dyrektor-terrorysta nie dopuszczający ŻADNYCH zmian w podległej
jednostce. Jednak po kilku podchwytliwych pytaniach, okazywało się, że to w
sumie taka obiegowa opinia, bo nikt nie próbował (bał się?) prowadzić z dyrekcją rozmów, nie szukał
argumentów przekonujących, że zmiany wszystkim mogą wyjść na zdrowie.
I znów
odwołam się do argumentu finansowego, bo ten bardzo często podnoszony jest
przez dyrekcje, zarządy, polityków, lekarzy...
W skali
kraju wydaje się około 82 milionów złotych na dofinansowanie sztucznego mleka.
Tymczasem zakup sprzętu (laktatory, lodówki...) oraz przeszkolenie personelu
pochłonęłoby około 15 milionów złotych. No i co jest tańsze? Bo co jest lepsze,
to wiadomo :)
Czy
faktycznie lobby producentów mieszanek MUSI być aż tak silne, a my tak
bezsilni? Może warto zadziałać w tej kwestii? Wziąć sprawy w swoje ręce? Piszcie,
dopytujcie, zadawajcie tzw. trudne pytania, domagajcie się zmian. Niech zamiast
ciemności, jasność zagości (rym niezamierzony).
Do
dzieła!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz