poniedziałek, 20 maja 2013

Weź karmienie w swoje ręce!


TATO! Ty też jesteś odpowiedzialny za naturalne karmienie dziecka.

Kurs szkoły rodzenia już za nami. Poród za nami. Nadal jednak pilnie studiuję podsuwane przez Towarzyszkę Życia poradniki dotyczące wychowywania, pielęgnacji oraz rozwoju dzieci.

No i jest marnie, Panowie. Czytając prasę kolorową adresowaną do rodziców najmłodszych dzieci (choć nie oszukujmy się, głównie do mam), przeglądając bardziej poważne lektury, odnieść można wrażenie, że mężczyzna – tata - partner ma dość ograniczone role do odegrania. Najczęściej pisze się o mężczyźnie-kierowcy, mężczyźnie-obserwatorze (narodzin, opieki, wychowania), czy mężczyźnie-zaopatrzeniowcu (zakupy, pieniądze, praca zawodowa). Bo to przecież kobieta wie lepiej, co dobre, ba! najlepsze, dla dziecka. No dobrze, pozwala nam się również podjąć tak odpowiedzialnego zadania, jakim jest kąpanie malucha.

Z drugiej strony, równie często pojawia się obrazek negatywnie oceniający taki sposób postępowania. Zarzuca się nam, płci brzydkiej, rzekomo silniejszej, że ograniczając się do wyżej wspomnianych ról, czujemy się usprawiedliwieni w nicnierobieniu, jako ojcowie, TŻ, a w końcu, jako mieszkańcy wspólnego lokum.

Na szczęście nie tylko mnie oburzyło takie potraktowanie faceta w życiu dziecka i całej rodziny. TŻ stoi za mną murem.

Wiele kobiet, nawet z najbliższego mi otoczenia, zachowują się niczym Zosie-samosie. Sama wypierze, sama wyprasuje, sama ugotuje, sama wykąpie, sama wybierze lekturę, sama, sama...

A zaraz ta sama Zosia, żali się, że jej TŻ nie wspiera, pozostawia samą z problemami związanymi z byciem mamą.

Aż tu któregoś dnia, wpadła mi w ręce mini-książeczka, wręcz ulotka rzec można, „Mleko mamy naturalnie” wydana przez Fundację Mleko Mamy. Przeczytałem cała, od deski do deski. W głowie powstała mi przewrotna myśl. Dlaczego tylko mama ma wziąć na siebie sprawę karmienia piersią? W czym, ja ojciec, jestem od niej gorszy? Książeczka wymienia wiele korzyści, jakie daje naturalne karmienie dziecku. Wspomina się też o zaletach dla kobiety.

Ale, Panowie! Wyczytałem, że my też możemy mieć pewne korzyści płynące z karmienia dziecka mlekiem mamy. I to nie tylko takie, że gdy TŻ karmi, to mamy kilka chwil dla siebie. Chodzi o sprawy bardziej perspektywiczne, a nawet oddziałujące na całe społeczeństwo. Tak więc to sprawy niezmiernej wagi, poważne i wymagające niezwykłej odpowiedzialności.

Nie chcę tu opisywać korzyści zdrowotnych, emocjonalnych płynących z karmienia naturalnego. Ani podnosić tego, że człowiek jest jedynym ssakiem pijącym mleko nie swojego gatunku. Zajmę się czymś bardziej mierzalnym, przyziemnym (?), co łatwiej przemówi do osób poszukujących konkretnych, twardych danych.

A mianowicie – kwestią finansową. Nie, nie będę przeliczał kosztów w odniesieniu do ceny butelki piwa. Choć jeśli taki przelicznik ma pokazać choć jednej osobie wyższość karmienia naturalnego nad sztucznym, to proszę – przeliczajcie!

Opakowanie mleka modyfikowanego, w zależności od rodzaju i producenta, wielkości opakowania, kosztuje pomiędzy 4,29zł/100g do około 7zł/100g. W moich wyliczeniach, przyjmę cenę 19zł za opakowanie 350g – wybieram zatem wersję z niższej półki cenowej.

Z opisu na opakowaniu wynika, że aby przygotować 100ml takiego płynu dla dziecka w wieku 5 miesięcy, należy użyć 13,8 grama proszku. Oznacza, to że 1 opakowanie wystarczy nam na przyrządzenie 2536 ml (nieco ponad 2,5 litra) sztucznego mleka. Producenci mieszanek rekomendują, by dawkować płyn według indywidualnych potrzeb dziecka. Zaś w grafikach prezentujących schemat żywieniowy dla dziecka karmionego mieszanką, podaje się, że 5 miesięczny smyk, powinien wypić 4 x 180ml, co daje nam 720ml mieszanki dziennie. Tak więc opakowanie 350g proszku, wystarczy na 3 i pół dnia. Nie liczę podawanych w tabelach kaszek, soków, które zaleca się dzieciom karmionym mlekiem modyfikowanym. A to też kosztuje.

Liczmy dalej. By zapewnić dziecku tygodniowy zapas mleka sztucznego, musimy zatem kupić 2 opakowania.

Daje nam to zatem kwotę 38zł tygodniowo, 152zł miesięcznie (4 tygodnie), 1976zł rocznie (52 tygodnie).

Idźmy dalej. Dziś już nikt o zdrowych zmysłach, nie poddaje w wątpliwość, że dziecko które nie miało dostępu do mleka mamy lub karmiono je naturalnie krótko (poniżej roku), jest bardziej podatne na choroby. Doliczcie sobie zatem koszty lekarstw (za 3 nie receptowe leki płaci się około 80zł), trudne do oszacowania w skali roku. Nie można także zapomnieć o mniejszych wypłatach (75% pensji) , w przypadku, gdy rodzic zostaje w domu opiekując się chorym dzieckiem. No i oczywiście grymas ust szefa odbierającego od nas kolejne L4...

A mleko mamy jest zawsze ciepłe, dostępne na zawołanie, bogate w potrzebne dziecku składniki (w sztucznym mleku ich nie znajdziecie), a wreszcie zupełnie DARMOWE! Wspierajmy zatem nasze partnerki, TŻ, żony, mamy naszych dzieci w naturalnym karmieniu!

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz